Blog WorkExpress.pl

Blog ekspercki jednej z największych agencji pracy tymczasowej w Polsce

Misją serwisu jest wzrost świadomości potencjału,
który drzemie w elastycznej formie zatrudnienia.
Dzielimy się wiedzą i zachęcamy do dyskusji!

5 lipca 2014 - Artur Ragan

Demoniczny ATS, czyli o aplikacji do śledzenia aplikacji

Print Friendly

Oprogramowanie wspierające rekrutację i selekcję (czyli Apliccant Tracking Systems) ma ogromny potencjał, ponieważ zapotrzebowanie na specjalistów w całym cywilizowanym świecie rośnie. O tym, że ich brak oznacza zahamowanie rozwoju nawet dla najpotężniejszych gospodarek świata nikogo przekonywać nie trzeba. Podobnie jak o tym, że powierzenie komputerowi pewnych etapów pozyskiwania fachowców do pracy było tylko kwestią czasu

Zacznijmy od tego, że z roku na rok rekrutacje odbywają się pod coraz większą presją czasu a ATS (poza racjonalnym gospodarowaniem czasem) pozwala między innymi na:

  • śledzenie aplikacji,
  • błyskawiczny kontakt z kandydatami,
  • organizację pracy w ramach złożonych projektów rekrutacyjnych,
  • publikację ofert pracy w wielu mediach za jednym zamachem,
  • monitorowanie efektywności źródeł pozyskiwania aplikacji,
  • budowanie spójnej bazy kandydatów.

Jednym słowem: znacznie skraca etap wyszukiwania kandydatów.

Druga istotna korzyść to obniżenie kosztów rekrutacji – maleje znacznie potrzeba zamieszczania ofert pracy, ogranicza się wydatki, dzięki czemu te procesy są bardziej rentowne dla agencji. Tak jest – my też używamy ATS, zbudowanego specjalnie dla nas. Wypracowanie własnego rozwiązania trwa przeciętnie kilkanaście miesięcy i jest to spory koszt przekraczający kilkadziesiąt tysięcy złotych, ale tylko wtedy jest to narzędzie „uszyte na miarę”, więc szybko zaczyna się zwracać. W dodatku eliminujemy ryzyko związane z ochroną danych osobowych kandydatów, bo nikt poza uprawnionymi osobami z agencji nie ma do nich dostępu.

Co do zasady działania, w znacznym uproszczeniu można powiedzieć, że ATS zajmuje się sortowaniem i wyszukiwaniem danych. Posługuje się ogromną liczbą filtrów, etykiet i tagów, nie tylko dla nazw branż, ale również konkretnych stanowisk, lokalizacji a nawet stopnia opanowania pewnych umiejętności, np. „angielski B2″. To pozwala paroma kliknięciami zawęzić pole poszukiwań z 70 tysięcy aplikacji do kilkunastu.

Nie zmieni to faktu, że człowiek „asystuje” właściwie cały czas, bo musi przeprowadzić finalną selekcję na podstawie informacji odfiltrowanych przez program i często wiedza o tym, kogo odsiał program też jest mu potrzebna. Podkreślam – komputer i program to narzędzia, które przyspieszają i usprawniają – to wszystko. Tak jak samo sito i gumowce nie wykonają roboty za poszukiwacza złota, tak samo rekruter musi przeprowadzić podobną analizę, co 20 lat temu. Rzecz jasna obowiązki rekruterów na pewno będą obejmowały coraz więcej czynności związanych właśnie z obsługą narzędzi IT do zarządzania procesami rekrutacji.

W razie potrzeby rekruter koryguje filtry i szuka do skutku. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że sami kandydaci wypełniając formularz zgłoszeniowy, zaniżają lub zawyżają swoje kwalifikacje a to rodzi przekłamania. Podsumowując – HRowcy zawsze będą potrzebni, bo rzetelna weryfikacja każdego kandydata jest tak złożonym procesem, że jeszcze długo żadna aplikacja temu nie podoła.

Ciekawostka: nasza specjalistka ds. rekrutacji, od jednego z klientów usłyszała znamienne zdanie „Proszę jak najszybciej przedstawić mi do zatrudnienia tego kandydata, z którym sama chciałaby Pani pracować – ja potrzebuję tego człowieka na już. Ufam Pani intuicji i doświadczeniu.” Nic dodać nic ująć. Nadal nie ma takiego oprogramowania jak „intuicja”


Wpis utworzony w 5 lipca 2014 o godzinie 5:06 i dodany do działu Aktualności, Rekrutacje.
Możesz zasubskrybować ten temat poprzez kanał RSS 2.0. Możesz napisać odpowiedź, lub śledzić na swojej stronie.

Podziel się wiedzą

Komentarze do artykułu

Skomentuj

(wymagane)

(wymagane)

Przeczytaj inne:
"Oczy mówią prawdę o człowieku"
Najważniejsze pytanie, które nie pada na rozmowach kwalifikacyjnych

Poradniki dla uczestników rozmów kwalifikacyjnych ukazują się od dziesięcioleci i właściwie trudno znaleźć w nich coś nowego. Im wyższe kwalifikacje kandydata, tym trudniej nam – specjalistom do spraw rekrutacji –...

Zamknij