Blog WorkExpress.pl

Blog ekspercki jednej z największych agencji pracy tymczasowej w Polsce

Misją serwisu jest wzrost świadomości potencjału,
który drzemie w elastycznej formie zatrudnienia.
Dzielimy się wiedzą i zachęcamy do dyskusji!

23 lipca 2015 - Artur Ragan

Kampania wyborcza tworzy miejsca pracy dla imigrantów?

Print Friendly

Kampania wyborcza powinna być częściej. Nie dość, że politycy nagle zaczynają spotykać się z wyborcami, to jeszcze obiecują tworzenie tysięcy miejsc pracy i dopłaty do najniższych wynagrodzeń. Każdy wyborca przy zdrowych zmysłach wie wprawdzie, że ich spełnienie spowoduje jeszcze większe problemy na rynku pracy, ale wiadomo, że po wyborach wszystko wytłumaczy się nieporozumieniami i manipulacjami mediów znękanych przez sezon ogórkowy.

Odkrycie ostatnich dni to wypowiedź jednego z polityków, że tym roku polscy pracodawcy mogą zgłosić oferty zatrudnienia dla ponad 800 tysięcy pracowników ze Wschodu. Skąd u nas aż tyle wolnych miejsc pracy, się zastanawiam. Skąd ta liczba, jeżeli zdaniem GUS pod koniec ubiegłego roku mieliśmy w całym kraju 154 tysiące wakatów? Pod koniec I kwartału wolnych miejsc pracy w podmiotach zatrudniających co najmniej 1 osobę było nieco ponad 74 tysiące. Może po prostu jest to łączny deklarowany niedobór pracowników w polskich firmach? Estymacja na podstawie deklaracji pracodawców „gdyby koszty zatrudnienia były niższe to zatrudniłbym dwudziestu nowych pracowników.”? Nie wiadomo.

Czy w Polsce faktycznie jest aż tak duże zapotrzebowanie jest na pracowników-cudzoziemców? Mamy wprawdzie ogromny niedobór fachowców, bo brak zainteresowania ofertą szkolnictwa zawodowego i owczy pęd ku dyplomom sprawił, że mamy setki tysięcy bezrobotnych magistrów a dobrego hydraulika czy dekarza szuka się ze świecą. Wolnych miejsc pracy dla wykwalifikowanych pracowników fizycznych jest więc sporo, natomiast gorzej z kandydatami rodzimego pochodzenia. Jeśli już spełniają wymagania stanowiska, ich oczekiwania płacowe najczęściej są poza zasięgiem pracodawcy. Przybysze np. z Ukrainy, mający takie same kompetencje, ale niższe wymagania z pewnością zagospodarują sporą część tych propozycji zatrudnienia. To zresztą od dawna dzieje się np. w rolnictwie czy budownictwie, w których nasi sąsiedzi ze Wschodu radzą sobie od lat bardzo dobrze (z zezwoleniami na pracę i bez nich). Zastanawia natomiast liczba 800 tysięcy. Od lat przybysze osiedlają się u nas, ale ich liczba – czy się to komuś podoba czy nie – nie przekracza 0,5% społeczeństwa.

Apeluje więc do przedwyborczych „bajkopisarzy” – trochę rozsądku panie i panowie. Nasza atrakcyjność dla imigrantów jest relatywnie niewielka i trzeba to przyjąć z pokorą. Mazowsze, Śląsk czy Wielkopolska mają u siebie ogromne skupiska różnorodnych miejsc pracy i w naturalny sposób ściągają kandydatów, w tym imigrantów. To logiczne, że jeśli zmieniam swoje życie i przenoszę się tysiąc kilometrów na zachód, to chcę mieszkać w rejonie, który pozwoli mi szybko znaleźć pierwszą pracę – i w razie czego – kolejne. Zezwoleń na pracę na etacie wydano obywatelom Ukrainy w ubiegłym roku ponad 26 tysięcy, więc można optymistycznie założyć, że ich posiadacze pracują na umowie o pracę. Pozostali – nie ma się co oszukiwać – zasilają szarą strefę.

Skąd bierze się nasza (umiarkowana powtórzmy) atrakcyjność? Odpowiedź jest prosta: bezpieczeństwo i możliwość szybkiego powrotu, kiedy sytuacja się uspokoi – to chyba najważniejsze dla większości z nich. Wystarczy zobaczyć w telewizji, co dzieje się u naszych sąsiadów, żeby zobaczyć, jak tamtejsza gospodarka została zniszczona przez konflikt zbrojny. Miejsc pracy ubyło i na razie nie widać perspektyw na poprawę tego stanu rzeczy. Warto wiedzieć, że ukraiński rynek pracy, nawet bez wojny, czekałaby seria niełatwych przemian, bo nie funkcjonuje on według reguł wolnorynkowych i kwestią czasu był tam gwałtowny wzrost bezrobocia. Nasz rynek pracy – mimo że nie oferuje szczególnie atrakcyjnych zarobków – daje przybyszom bezpieczeństwo i możliwość poprawy losu. Czas pokaże, na ile atrakcyjne będą dla imigrantów z Ukrainy polskie zarobki i koszty utrzymania. Zdaniem niektórych analityków, Polska jest dla obywateli Ukrainy tylko przystankiem w drodze po lepsze stawki w Niemczech, Wielkiej Brytanii albo Kanadzie i to tam ostatecznie wyląduje najwyżej wykwalifikowana część ukraińskiej emigracji.


Wpis utworzony w 23 lipca 2015 o godzinie 12:27 i dodany do działu Aktualności, HR.
Możesz zasubskrybować ten temat poprzez kanał RSS 2.0. Możesz napisać odpowiedź, lub śledzić na swojej stronie.

Podziel się wiedzą

Komentarze do artykułu

Skomentuj

(wymagane)

(wymagane)

Przeczytaj inne:
podpis na umowie
Smutna bajka o umowach terminowych

Dawno dawno temu, za siedmioma rzekami a ściślej w 1996 roku na pewnej poznańskiej uczelni, jeden z wykładowców w trzy minuty dowiódł mi, że umowa o pracę na czas określony...

Zamknij