Blog WorkExpress.pl

Blog ekspercki jednej z największych agencji pracy tymczasowej w Polsce

Misją serwisu jest wzrost świadomości potencjału,
który drzemie w elastycznej formie zatrudnienia.
Dzielimy się wiedzą i zachęcamy do dyskusji!

31 lipca 2014 - Artur Ragan

Nikotyna szkodzi na karierę

Print Friendly

Kolokwializm w tytule to nie przypadek – o wpływie nałogu tytoniowego na pracę pisze się ostatnio coraz częściej i postanowiłem się jakoś wyróżnić. A pisze się głównie w kontekście strat, jakie dla pracodawców oznaczają przerwy na papierosa oraz problemy zdrowotne, dotykające palaczy częściej niż niepalących pracowników. Okazuje się również, że nawet podczas starań o pracę, papieros może kandydatowi zaszkodzić lub nawet wyeliminować go z procesu. Wprawdzie zawarcie w ofercie pracy informacji „nie zatrudnię palacza” byłoby czystą dyskryminacją, jednak liczba pracodawców, którzy sygnalizują nam niechęć do zatrudniania osób palących, stale rośnie.

Najczęściej stykamy się z takim obostrzeniem na stanowiskach związanych z obsługą klienta (np. gości hotelowych), przygotowywaniem potraw, (kucharz, kelner, barman) oraz opieką nad chorymi (nasi niemieccy klienci coraz częściej wymagają od nas znalezienia niepalących opiekunów osób starszych). A propos Niemców – niedawno głośno było o pewnym dozorcy z Dusseldorfu, który stracił pracę i służbowe mieszkanie, bo zasmradzał dymem papierosowym klatkę schodową. U nas z kolei dyrektor mazowieckiego urzędu marszałkowskiego zasłynął pomysłem odliczania z wynagrodzenia lub odpracowywania czasu przerw na wyjście na papierosa. Mimo to warto wiedzieć, że jeśli zakaz palenia nie wiąże się z konkretnymi wymogami stanowiska pracy, nie wolno dyskryminować nikogo z tego powodu. Kodeks pracy też nie reguluje tej sprawy w żaden sposób, natomiast pracodawca w wewnętrznym regulaminie ma prawo zakazać palenia na całym terenie firmy.

Niechęć pracodawców do palaczy wiąże się również z wymaganiami stanowisk pracy, na których częste opuszczanie terenu zakładu pracy jest niewskazane np. ze względów bezpieczeństwa. Niektórzy z pracodawców mówią wprost: „palacze śmierdzą, a ja szukam kogoś, kto będzie reprezentował moją firmę, więc ten ktoś ma się prezentować nienagannie”. Znam właściciela restauracji, który z zasady nie przyjmuje do kuchni osób palących, bo nałóg nikotynowy osłabia czułość zmysłów węchu i smaku, więc taki pracownik będzie miał zgubny wpływ na jakość potraw i renomę lokalu.

Z drugiej strony warto pamiętać, że każdy pracownik ma prawo do płatnej przerwy w trakcie dnia pracy i co robi w jej trakcie pozostaje jego prywatną sprawą. Nie zmienia to faktu, że współpracownicy krzywo patrzą na każdą przerwę „na dymek”, bo to oznacza, że palący koledzy mniej pracują. Zdarzają się sytuacje, w których niepalący, pod nieobecność palących, muszą przejąć ich obowiązki służbowe, jak np. odbieranie dzwoniącego telefonu czy informowanie interesantów bądź obsługa klientów. W efekcie, sami poniekąd zaniedbują swoje obowiązki i więcej czasu muszą poświecić na ich realizację.

Pracodawcy z kolei zastanawiają się, czy przez ten głód nikotyny, nie są pracownikami mniej efektywnymi od tych niepalących. Z całą pewnością palacze robią, co mogą, żeby swoją wydajność pracy obniżyć. Głównie poprzez osłabienie odporności organizmu. Natomiast ulubionym kontrargumentem palaczy jest to, że działanie nikotyny na układ nerwowy na krótką metę podobno sprzyja koncentracji. Sęk w tym, że z ponad 5000 substancji obecnych w dymie tytoniowym, 99% ma szkodliwy wpływ na organizm, więc taki bilans nigdy nie wyjdzie na korzyść palacza.

Wejście w życie przepisów antynikotynowych sprawia, że w wielu firmach na papierosa trzeba wyjść poza teren zakładu pracy. Od października do marca dość często widać grupki zmarzniętych ludzi zaciągających się nerwowo przed wejściami do budynków biurowych. Skutek? Palacze znacznie częściej zapadają na infekcje górnych dróg oddechowych i z tego powodu korzystają ze znacznie większej liczby dni zwolnień lekarskich, wskutek czego, ich koleżanki i koledzy dostają „w prezencie” ich zadania. Jeśli mimo choroby przychodzą do biura, pracują znacznie wolniej a przy okazji, zarażają osoby w swoim otoczeniu. Krótko mówiąc – papierosy poważnie obniżają efektywność, rozliczaną w skali roku.

Przeciętny palacz w godzinach pracy „przepala” ponad 86 godzin rocznie. Biorąc pod uwagę, że należymy do najpracowitszych nacji w Europie, obliczyliśmy, że jeśli palacz opuszcza stanowisko pracy tylko cztery razy dziennie na 5 minut, w skali roku „przepala” 10 i pół ośmiogodzinnej dniówki. Krótko mówiąc, jest to dodatkowy płatny urlop, którego niestety nie mają niepalący. Pracodawcy w UK obliczyli, że tracą 8,4 mld funtów rocznie z powodu przerw na papierosa. Wyliczono również, że etatowy pracownik palący generuje stratę wysokości 1815 funtów rocznie, jeśli cztery razy dziennie robi 10-minutową przerwę na dymka.


Wpis utworzony w 31 lipca 2014 o godzinie 2:01 i dodany do działu Aktualności, HR.
Możesz zasubskrybować ten temat poprzez kanał RSS 2.0. Możesz napisać odpowiedź, lub śledzić na swojej stronie.

Podziel się wiedzą

Komentarze do artykułu

Skomentuj

(wymagane)

(wymagane)

Przeczytaj inne:
tabu
Wiosenny temat tabu w miejscu pracy

Seks przestaje być dla Polaków tematem tabu w miejscu pracy. Mało tego, o seksie rozmawiamy nawet w obecności naszego przełożonego. Choć w zasadzie, częściej zamiast rozmawiać, żartujemy. Nikomu rozmowy o...

Zamknij