Blog WorkExpress.pl

Blog ekspercki jednej z największych agencji pracy tymczasowej w Polsce

Misją serwisu jest wzrost świadomości potencjału,
który drzemie w elastycznej formie zatrudnienia.
Dzielimy się wiedzą i zachęcamy do dyskusji!

9 grudnia 2013 - Artur Ragan

Trwają prace nad ograniczeniem liczby miejsc pracy, czyli o pewnej dyrektywie

Print Friendly

Kto jeszcze uważa, że regulowanie gospodarki najczęściej ją upośledza? Wspaniale – pamiętajmy o tym podczas najbliższych wyborów, bo unijne prawo kształtuje ostatnio dziwna frakcja wierząca, że jednym podpisem przesunie zachód słońca. Dyrektywa, rzekomo eliminująca z rynku firmy stosujące dumping płacowy, w istocie zaszkodzi tysiącom legalnie działających firm, które delegują pracowników za granicę i setkom tysięcy pracowników z nowych krajów członkowskich.

Wypada zacząć od przypomnienia, że chodzi o tak zwaną dyrektywę wdrożeniową, nakładającą na firmy delegujące szereg dodatkowych utrudnień, które w efekcie odbiorą szanse na legalne zatrudnienie czasowe setkom tysięcy obywateli Unii. Co czwarty z nich to Polak. Polskie firmy (nie tylko agencje zatrudnienia!), żeby móc eksportować swoje usługi, delegują do innych krajów Unii ponad 230 tysięcy pracowników (dane PKPP Lewiatan). Większość delegowanych pracuje w Niemczech, Francji i Holandii.

Jeśli nie wiadomo o co chodzi…

Projekt dyrektywy jest kolejną próbą przekierowania strumienia pieniędzy z tytułu świadczeń socjalnych delegowanych pracowników do kas w państwach delegowania i o to w istocie chodzi. Dodatkowy bonus to możliwość przypodobania się związkom zawodowym. Naruszeniem fundamentalnej dla UE zasady swobodnego przepływu towarów i usług jakoś nikt się nie przejmuje. O tym, że dzięki temu ręcznemu sterowaniu gospodarką setki tysięcy ludzi z krajów Europy Wschodniej nie będzie mogło zarobić w krajach „piętnastki” też nikt nie myśli. 

Klienci Work Express o dyrektywie

Pracodawców z krajów „starej Unii” niepokoi propozycja wprowadzenia jednorazowego charakteru delegowania. – Delegowanie jest czasowe z definicji, więc po co wprowadzać sztuczne ograniczenie swobodnego świadczenia usług. Jeśli zlikwidujemy tę zasadę to właściwie znika coś takiego jak nieskrępowany obrót handlowy. A skoro tak, to właściwie jaka jest racja bytu UE? – mówią często nasi klienci z Francji i Niemiec.

Tymczasowy = jednorazowy

Proponowane brzmienie dyrektywy narzuca, że pracownik Kowalski może być delegowany w to samo miejsce tylko raz. Po co? Rodziny niemieckich seniorów naprawdę wolą, żeby do babci przyjeżdżała ponownie ta sama opiekunka a wykonawca robót budowlanych z Francji też woli widzieć na kolejnym placu budowy tego samego Kowalskiego, bo przekonał się już do jakości jego pracy i nie chce zmian.

Jeszcze więcej biurokracji

Propozycje mnożą formalności towarzyszące delegowaniu; formularz A1 potwierdzał, że delegowanie odbywa się w zgodzie z obowiązującymi przepisami, bo pracownik miał opłacane składki na ubezpieczenia społeczne. Jeśli projekt wejdzie w życie, A1 będzie tylko jednym z dokumentów. Podobno ma przeciwdziałać dumpingowi płacowemu w wykonaniu firm nie odprowadzających składek w kraju pochodzenia pracownika. To trochę tak, jakby walczyć z piratami drogowymi wprowadzając obowiązek posiadania legitymacji wędkarskiej jako dokumentu uprawniającego do prowadzenia samochodu. Jeszcze jeden papier, który niczego w istocie nie gwarantuje.

W każdym kraju delegowania inne zasady weryfikacji

Podobnie niepokoi nas propozycja pozostawienia mechanizmów weryfikacji działalności firm delegujących w gestii władz każdego z państw UE z osobna. Naszym zdaniem tylko zwiększy to możliwość stosowania praktyk protekcjonistycznych. Poza tym wzrośnie zamieszanie, bo w każdym z krajów delegowania trzeba będzie dostosowywać się do lokalnego systemu prawnego. Żeby monitorować działalność firm delegujących i zapobiegać nadużyciom, potrzebny jest przejrzysty i jednolity system regulacji dla całej Unii a nie dodatkowa biurokracja i zakazy.

Tak czy siak, Polak płaci 50%

Z treści dyrektywy powinna też zniknąć propozycja mechanizmu solidarnej odpowiedzialności wykonawcy i podwykonawcy. W przypadku niewypłacenia na czas wynagrodzeń delegowanym pracownikom albo zaległości w podatkach czy świadczeniach socjalnych, może się okazać że rentowny z pozoru projekt generuje ogromne straty i może zagrozić płynności finansowej firmy delegującej. W efekcie wiele firm zniechęci to do delegowania a co za tym idzie tysiące ludzi straci szanse na dobrze płatne wyjazdy zarobkowe.

Szafa z segregatorami = zakład stały

Najbardziej kuriozalna (choć dla większych firm delegujących najmniej kłopotliwa) jest propozycja obowiązkowego tłumaczenia i przechowywania dokumentacji pracowniczej w miejscu delegowania. Koszty pracodawcy związane z delegowaniem oczywiście wzrastają, również dlatego że wg polskiego prawa nie wolno archiwizować dokumentów w formie elektronicznej, więc będziemy musieli gdzieś w Lyonie, Liege i Frankfurcie wynajmować pomieszczenia i magazynować w nich opasłe segregatory z teczkami pracowniczymi.

Dyrektywa ochroni… deficyt siły roboczej

Podsumowując – zamiast upraszczać i ujednolicać przepisy dotyczące delegowania, wprowadza się dodatkowe bariery, żeby (rzekomo) chronić lokalne rynku pracy. Sęk w tym, że nie ma czego chronić, bo przedstawicieli większości zawodów wykonywanych przez Polaków we Francji czy Belgii, można ze świecą szukać. Przeciętny Francuz nie wyobraża sobie ośmiogodzinnej fizycznej harówki przy szalunkach czy pracach wyburzeniowych. Podobnie jest w Belgii i innych krajach „piętnastki”. Nasi francuscy klienci nazywają nas wprost „pogotowiem personalnym”, bo od 2005 ratujemy im skórę wobec braku mocy przerobowych w budownictwie czy w produkcji nad Sekwaną. 

Jeśli dyrektywa wejdzie w życie

Duże agencje, działające od dawna w zgodzie z prawem, nie poniosą większego uszczerbku choć ich działalność będzie trochę utrudniona. Nowa dyrektywa w obecnym kształcie zaszkodzi głównie niewielkim firmom delegującym przede wszystkim fachowców branży budowlanej. Faktem jest, że pewna ich liczba działa na granicy prawa i to bez wątpienia patologia, z którą należy walczyć. Pytanie, czy nie wystarczyłoby egzekwować istniejące przepisy i mechanizmy kontrolne zamiast tworzyć kolejne.

Efekt odwrotny od zamierzeń

Jak na ironie, dyrektywa może przynieść imponujący wzrost szarej strefy. Nieuczciwi pośrednicy nada będą oferowali wyjazdy do pracy, ale za ryzyko naliczą sobie wyższe marże. Wschodnioeuropejscy pracownicy będą pracowali nielegalnie a budżety ich krajów stracą pieniądze, które zawdzięczają legalnie delegowanym. Na Zachodzi pracodawcy nie chcący korzystać z nielegalnych pracowników będą mieli większe problemy z realizacją projektów, więc pewne sektory ich gospodarek będą rozwijały się wolniej.

Swobodny przepływ osób i usług? A kogo to…

Jak na ironię, jedna z poprawek głosi „Wszystkie środki wprowadzone niniejszą dyrektywą powinny być uzasadnione, proporcjonalne i niedyskryminacyjne, tak by nie tworzyć obciążeń administracyjnych i nie ograniczać potencjału przedsiębiorstw, zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw, w zakresie tworzenia miejsc pracy, przy jednoczesnej ochronie delegowanych pracowników.” Absurd w stężeniu groźnym dla zdrowia.


Wpis utworzony w 9 grudnia 2013 o godzinie 12:44 i dodany do działu Aktualności, Praca tymczasowa.
Możesz zasubskrybować ten temat poprzez kanał RSS 2.0. Możesz napisać odpowiedź, lub śledzić na swojej stronie.
Tagi: , ,

Podziel się wiedzą

Komentarze do artykułu

Skomentuj

(wymagane)

(wymagane)

Przeczytaj inne:
*1 Przykład „Profesjonalnego opisu”, z którego korzystam w serwisie Goldenline.pl *2 Zachęcenie do odwiedzenia konkretnych stron www
L-4 nowej ery, czyli o co chodzi z tymi e-zwolnieniami?

Od stycznia 2016 stopniowo będą wprowadzane e-zwolnienia lekarskie. Mają one ograniczyć nieprawidłowości przy ich wystawianiu. O jakich uchybieniach mowa i w jaki sposób zostaną ukrócone? Nie do końca wiadomo, chyba...

Zamknij