Blog WorkExpress.pl

Blog ekspercki jednej z największych agencji pracy tymczasowej w Polsce

Misją serwisu jest wzrost świadomości potencjału,
który drzemie w elastycznej formie zatrudnienia.
Dzielimy się wiedzą i zachęcamy do dyskusji!

5 maja 2015 - Artur Ragan

Zawody deficytowe i zawody nadwyżkowe czyli magia statystyki

Print Friendly

Lista zawodów deficytowych i nadwyżkowych, czyli w uproszczeniu informacje na temat popytu i podaży. Na rynku pracy, rzecz jasna. Każdy marketingowiec zgodzi się, że to jedne z najważniejszych danych. Sęk w tym, że listy, które publikują urzędy pracy nie mają wartości, którą większość jest im skłonna przypisywać. Krótko mówiąc, są obarczone paroma istotnymi błędami.

Na początek przypomnijmy, że zestawienie zawodów nadwyżkowych i deficytowych to stosunek liczby bezrobotnych deklarujących dany zawód do liczby ofert pracy w tymże zawodzie, zgłoszonych urzędom. Nie jest to więc podpowiedź „tych profesji nie wybieraj” a raczej informacja „najmniej ofert pracy w tych zawodach zostało zgłoszonych przez pracodawców”. Ci ostatni kierują się wieloma czynnikami zgłaszając (lub nie) wolne miejsce pracy. Wielu z nich, np. obsadzając stanowiska związane z obsługą klienta, woli nie ogłaszać otwartego naboru, ale przyjąć do pracy zaufaną osobę, co do której umiejętności ma pewność, jakiej nie da żaden proces rekrutacji i selekcji.

Te i inne refleksje naszły mnie po lekturze takiego zestawienia sporządzonego przez podkarpacki Wojewódzki Urząd Pracy. Na pierwszy rzut oka wynika z niego, że w branżach ważnych dla Podkarpacia – w rolnictwie, gastronomii, hotelarstwie i turystyce – nie ma zapotrzebowania na fachowców z tych dziedzin. W regionie o ogromnym potencjale turystycznym ponad 83 tysiące bezrobotnych ma zawód „specjalista do spraw organizacji usług gastronomicznych, hotelarskich i turystycznych” a ofert pracy dla nich niemal całkowicie brak? Niewiarygodne, ale z liczbami trudno polemizować. Wyjaśnienie tego paradoksu jest moim zdaniem dość proste – akurat te branże najczęściej pozyskują pracowników dzięki poleceniom i relatywnie rzadko publikują oferty pracy na stanowiska specjalistyczne.

Przyjrzyjmy się przy okazji „rekordzistom” obu kategorii. Technik ekonomista to zdaniem podkarpackiego WUP najrzadziej poszukiwana specjalność zawodowa. Dlaczego? Może dlatego, że typowy dla tego stanowiska zestaw dość popularnych kompetencji, spotykanych w kilku innych zawodach, nie pozwala szybko „zabłysnąć” na rozmowie kwalifikacyjnej. Zapewne działa też popularny wśród pracodawców stereotyp „na ekonomii sam się znam, bo prowadzę firmę a żeby być dobrym handlowcem nie trzeba mieć dyplomu technika ekonomisty.” A może ta specjalność zawodowa po prostu nie funkcjonuje w świadomości przeciętnego pracodawcy z sektora MŚP? A skoro coś nie jest postrzegane jako potrzebne, to po co szukać? Tak tylko pytam… Trzeba też sprawdzić czego uczą obecnie technika ekonomiczne i jakie nabyte w nich umiejętności są faktycznie przydatne na rynku pracy.

Z drugiej strony, najczęściej poszukiwani zdaniem WUP, telemarketerzy też przecież nie olśniewają wyjątkowymi, rzadko spotykanymi umiejętnościami (chyba że mowa o mniej popularnych językach obcych). Ich zadania są zwykle niezbyt skomplikowane i powtarzalne. Skąd więc te różnice? Najbardziej oczywista odpowiedź: „narzuca je popyt, czyli zapotrzebowanie rynku na dane umiejętności”. I to prawda, tylko że ów popyt jest skrupulatnie monitorowany a centra usług wspólnych zgłaszają niemal każdą ofertę pracy, licząc na masowy napływ kandydatów o niskich kwalifikacjach, ale otwartych głowach. Telemarketerów poszukują niemal nieustająco centra BPO ulokowane niemal w każdym dużym mieście w Polsce a w cenie są ci, którzy biegle posługują się językami obcymi. Ile hoteli i restauracji zamieszcza w tym samym czasie swoje oferty pracy?

Nie rozstrzygając, czy lepsze niewiarygodne dane czy ich brak – listy zawodów deficytowych i nadwyżkowych zawierają pewne wartościowe informacje i z pewnością trzeba je brać pod uwagę. Trzeba jednak podchodzić do nich z dużą ostrożnością planując rekrutacje, ponieważ spośród tysięcy kandydatów „dostępnych od zaraz” niespodziewanie ciężko będzie pozyskać wartościowych pracowników.


Wpis utworzony w 5 maja 2015 o godzinie 12:08 i dodany do działu Aktualności, HR.
Możesz zasubskrybować ten temat poprzez kanał RSS 2.0. Możesz napisać odpowiedź, lub śledzić na swojej stronie.

Podziel się wiedzą

Komentarze do artykułu

Skomentuj

(wymagane)

(wymagane)

Przeczytaj inne:
WORKBUS KOSZTYPRACY
O pożytkach z bezrobocia, czyli opowieść o pewnym eksperymencie

O realnych efektach działalności urzędów pracy mówią już tylko słabe skecze kabaretowe, więc zamiast kopać leżącego, skupmy się na przyczynach. Raport pt.”Dlaczego w Polsce nie działa pośrednictwo pracy” sygnalizuje bardzo...

Zamknij